Ochraniacz na fotelik samochodowy

Dzisiaj prezentuje coś co jest zarówno niesamowicie użyteczne, ale również wzbudza …kontrowersje. Ochraniacz na fotelik samochodowy ochroni malucha przed deszczem lub zimnym wiatrem gdy trzeba przejść z samochodu do np przychodni zdrowia lub gdy nie udało się znaleźć miejsca  parkingowego w pobliżu domu znajomych a pogoda nie sprzyja. Wcześniej radziłam sobie narzucając kocyk na fotelik, kocyk się zsuwał, plątał miedzy nogami, bo przecież jak pada to człowiek się spieszy a prawa fizyki nigdy nie są po stronie rodzica. Dlatego gdy zobaczyłam na Pinterest tego typu ochraniacze na foteliki to stwierdziłam, że to jest genialne rozwiązanie!  Nic się nie zsuwa, nic się nie pląta miedzy nogami a dzidziusiowi nic nie kapie na buzie, ani nie wieje.

A dlaczego taki ochraniacz jest również kontrowersyjny?

Okazało się, że kilka osób zwróciło uwagę, że pod takim przykryciem dziecko ma ograniczony dostęp powietrza. Pojawiły się też mocniejsze głosy, że dziecko może się udusić!!

Co ja na to?

Zgadzam się! Jeśli ktoś wpadłby na bezmyślny pomysł trzymania dziecka pod przykryciem dłuższą chwile, albo o zgrozo(!) w pójść na spacer w upalny dzień i takim ochraniaczem chronić dziecko przed słońcem to naprawdę można dziecku zrobić krzywdę.  Spotkałam się też ze zdjęciami, jak rodzice spacerują po centrum handlowym a dziecko w foteliku pod takim ochraniaczem siedzi – prawdopodobnie te kilka godzin – i czeka aż rodzice wszystko kupią. Moim zdaniem to też nie jest najszczęśliwszy pomysł. Jak ktoś się nie zgadza niech przykryje sobie głowę kocem i spróbuje tak wytrzymać kilka minut.

Tego typu gadżet ma ułatwiać życie rodzicom i chronić malucha, ale jak wszystko wymaga rozsądku. Dlatego nadaje się on tylko do doraźnego stosowania i bardzo krótkookresowo. Po wejściu do samochodu lub budynku od razu odkrywamy dziecko. W wersji, którą uszyłam specjalnie nie robiłam żadnego zapięcia z przodu, bo nawet jak troszkę deszcz nakapie na nóżki to się przecież jeszcze nic takiego strasznego dziecku nie stanie 😉