Tiulowa spódniczka z pomponami

Pompony, pompony, pompony…był juz na blogu dywanik z pomponów, przewijają się na zdjęciach pompony tiulowe zrobione jakiś czas temu a dziś co? Znów pompony… jakoś nie mogą mi się znudzić 🙂 Tiulowa spódniczka  z pomponami jest prezentem  dla 4 letniej królewny, która najbardziej na świecie lubi kolor różowy 😉 Zdjęcia na modelce niestety nie będzie. Seria niefortunnych zdarzeń uniemożliwiła poczynienie takowych i modelka odleciała. Jest już setki kilometrów więc spódniczka poleci do niej pocztą 😉

 

Dużo rzeczy lubię robić samodzielnie od podstaw, ale w tym projekcie wykorzystałam gotowe pomponiki. Na spódniczkę widoczną na zdjęciach poszły dwa opakowania po 78 sztuk pomponów akrylowych pastelowych. Pompony tego typu można z powodzeniem znaleźć na allegro – są też inne wersje kolorystyczne.

W spódniczce wykorzystałam biały tiul welonowy – jest gęstszy niż taki zwykły i bardzo mięciutki, nie gniecie się i bardzo ładnie układa.  Podszewka jest z tkaniny bawełnianej – tej samej co wykorzystałam do uszycia poduszki antywstrząsowej motylka. Myślę, że to lepsza opcja niż zwykła  poliestrowa podszewka, bo jest bardziej przewiewna i w lecie nie będzie się lepić do nóżek.

Coś czuje, że na jednej się nie skończy ;). O ile tiul w każdej kolejnej raczej powinien być biały, aby pompony były ładnie widoczne to już z wersjami kolorystycznymi pomponów i  podszewki podszewki można zaszaleć. Pewnie się jeszcze na blogu nie raz pojawią różne wersje kolorystyczne.


Motylek – poduszka antywstrząsowa do wózka – mini tutorial

Poduszka antywstrząsowa szturmem podbiła gondolki maluchów – nie ma się co dziwić – bardzo praktyczny i ładny gadżet, który delikatnie amortyzuje wstrząsy i zapobiega przemieszczaniu się, główki dziecka po wózku w trakcie spaceru. Szczególnie, gdy się ma małą królewnę co budzi się na każdym  kamyczku albo na … łączeniu chodników (o krawężnikach już nawet nie wspomnę 😉 )

Jako matka szyjąca nie kupię przecież gotowca póki mam jeszcze 10 min czasu w ciągu dnia 😉 na szczęście uszycie obu poduszeczek zajęło mi niewiele czasu choć robiłam to w etapach co będzie widać na poniższych zdjęciach – część zdjęć jest w świetle dziennym a cześć przy sztucznym – cóż …

Moja wersja odrobinę się różni od innych poduszek tego typu tym, że na środku są całkowicie płaskie i są mniej puchate po bokach.  Poniżej prezentuję mini tutorial jak uszyć taką poduszkę – trochę na zachętę dla tych, co mają gdzieś w szafie maszynę a myślą, że szycie jest trudne. Za motylka mogą się zabierać osoby naprawdę początkujące, choć przyda się umiejętność szycia po łuku.  Na wstępie jeszcze zaznaczę, że nie jestem krawcową, ale może dzięki temu wiem jak wygląda perspektywa amatora i, że nie wszystko  co niby oczywiste jest dla wszystkich oczywiste, dlatego pokusiłam się o taki tutorial dla początkujących.  Mam nadzieje, że komuś pomoże, lub chociaż zachęci do szycia i wszelkiego rodzaju DIY.

No to zaczynamy

 

Potrzebujemy:

  • Tkaniny bawełnianej (można też mieszać wzory, lub z jednej strony dać minky- choć akurat minky i inne dzianniny może być ciężko początkującym łączyć z tkaninami)
  • Wypełnienia ( u mnie kulka silikonowa – można podebrać z jakiejś zbyt puchatej poduszki)
  • Maszyny do szycia i nici (można też zszyć wszystko ręcznie- zajmie to trochę dłużej, ale da się to zrobić w skończonym czasie 😉 )
  • Wykroju: można go sobie narysować samemu albo poszukać w internecie. Ja bazowałam na tym ze strony Mama mi szyje, ale odrobinę sobie go przerobiłam.
  • Szpilki
  • Nożyce
  • Opcjonalnie taśma z pomponami, jeśli ktoś chce tak ozdobić poduszkę

Wykrój drukujemy. Należy przy tym pamiętać, żeby w opcjach wydruku zaznaczyć opcję rzeczywistego rozmiaru. Po wydrukowaniu można zweryfikować czy wykrój ma odpowiednią wielkość mierząc linijką skalę dostępną na wydruku.

Tkaninę składamy na pół i przykładamy wykrój tak, aby środek motylka na wykroju równo przylegał do środka złożonego materiału. Wykrój przypinamy szpilkami i wycinamy około 0,5 cm od brzegu  wykroju. Potrzebujemy dwie strony poduszki, wiec czynności z tego akapitu powtarzamy.

Uzyskane dwa kawałki tkaniny składamy prawymi stronami do siebie i przypinamy szpilkami. Nawet jak wam nie wyjdzie idealnie równo to pamiętajcie, że najważniejsze, aby tkaniny leżały płasko na sobie. Nie równajcie za wszelką cenę brzegów, aby tkanina na środku się nie marszczyła. Nierówności na brzegach zostaną pochłonięte przez szew 🙂

Zszywamy brzegi pamiętając, aby zostawić nie zszyte miejsce na wywinięcie. U mnie jest to dolna część, która będzie później pod szyją dziecka.  Następnie powinno się zabezpieczyć brzegi – czyli zszywamy jeszcze raz zygzakiem tylko brzegi – dzięki temu tkanina nie będzie się strzępić wewnątrz poduszki podczas użytkowania czy prania i nie pojawi się dziura.

Wywijamy poduszkę na prawą stronę i wypychamy boki motylka. Zwróćcie uwagę, aby wypełnienie było w miarę równo rozłożone – niby oczywiste, ale kulką silikonową łatwo jest zrobić miejsca twarde, które mają tę samą objętość co puchate fragmenty.

W kolejnym kroku zszywamy dziurę, którą wkładaliśmy  wypełnienie.  Wersja elegancka to zszycie ręcznie ściegiem krytym, czyli tak, aby nie było widać nitki na zewnątrz. Jeśli jakimś cudem czyta to profesjonalna krawcowa uprzejmie proszę o przejście do następnego akapitu;). Wersja ekspresowa to podwiniecie  brzegów materiału do środka i zszycie dziury maszyna blisko krawędzi.

Wypełnienie w skrzydełkach motylka zatrzyma przeszycie pionowo, tak aby zostawić około 7 cm odstępu na środku.

Ta dam, gotowe!

Poduszkę z pomponami szyje się bardzo podobnie. Jedynie występuje dodatkowy krok przypięcia pomponów. Ja to zrobiłam dwuetapowo: najpierw przypięłam taśmę do PRAWEJ strony tkaniny – już wyciętego kształtu motylka. Pompony maja być skierowane do środka. Pomponów nie przypinamy na dole, tam gdzie będzie leżała główka dziecka, bo będzie mu zwyczajnie nie wygodnie. Ja nie dałam ich tez na dole skrzydełek, bo już oczami wyobraźni widziałam jak je łapie i do buzi wkłada.

Jak widać na obrazku powyżej szpilki są poupinane bardzo gęsto.

Następnie przypięłam tył motylka – prawa strona do prawej.  Po jednej szpileczce odpinałam i spinałam ponownie, ale już trzy warstwy: tkanina, taśma, tkanina.  Zacznijcie od punktów charakterystycznych: maksimów luków, wgłębień, fragmentów bez pomponów, gdzie łatwo dopasować obie części.

Chcąc, aby były widoczne na brzegach jedynie pompony a taśma pozostała schowana trzeba szyć maksymalnie przy wewnętrznej krawędzi taśmy. Aby sobie to ułatwić można użyć stopkę do suwaków, ale jeśli ktoś takowej nie posiada (jak ja) można to zrobić też stopką uniwersalną i szyć ściegiem prostym i z ustawioną maksymalną szerokością ściegu ( u mnie 5)  – wtedy igła przesuwa się do lewej krawędzi.

I to by było na tyle różnic w sposobie szycia obu poduszek. Zszywamy warstwy pamiętając  o pozostawieniu otworu na wywiniecie i zabezpieczamy brzeg zygzakiem.

Reszta kroków jest identyczna jak w pierwszej poduszce: wkładamy wypełnienie, zaszywamy dziurę  i przeszywamy ściegiem prostym obok skrzydełek motylka.

Gotowe!

Mini stopki na szydełku to  oczywiście dzieło Ewy Grześkiewicz 🙂

Ochraniacz na fotelik samochodowy

Dzisiaj prezentuje coś co jest zarówno niesamowicie użyteczne, ale również wzbudza …kontrowersje. Ochraniacz na fotelik samochodowy ochroni malucha przed deszczem lub zimnym wiatrem gdy trzeba przejść z samochodu do np przychodni zdrowia lub gdy nie udało się znaleźć miejsca  parkingowego w pobliżu domu znajomych a pogoda nie sprzyja. Wcześniej radziłam sobie narzucając kocyk na fotelik, kocyk się zsuwał, plątał miedzy nogami, bo przecież jak pada to człowiek się spieszy a prawa fizyki nigdy nie są po stronie rodzica. Dlatego gdy zobaczyłam na Pinterest tego typu ochraniacze na foteliki to stwierdziłam, że to jest genialne rozwiązanie!  Nic się nie zsuwa, nic się nie pląta miedzy nogami a dzidziusiowi nic nie kapie na buzie, ani nie wieje.

A dlaczego taki ochraniacz jest również kontrowersyjny?

Okazało się, że kilka osób zwróciło uwagę, że pod takim przykryciem dziecko ma ograniczony dostęp powietrza. Pojawiły się też mocniejsze głosy, że dziecko może się udusić!!

Co ja na to?

Zgadzam się! Jeśli ktoś wpadłby na bezmyślny pomysł trzymania dziecka pod przykryciem dłuższą chwile, albo o zgrozo(!) w pójść na spacer w upalny dzień i takim ochraniaczem chronić dziecko przed słońcem to naprawdę można dziecku zrobić krzywdę.  Spotkałam się też ze zdjęciami, jak rodzice spacerują po centrum handlowym a dziecko w foteliku pod takim ochraniaczem siedzi – prawdopodobnie te kilka godzin – i czeka aż rodzice wszystko kupią. Moim zdaniem to też nie jest najszczęśliwszy pomysł. Jak ktoś się nie zgadza niech przykryje sobie głowę kocem i spróbuje tak wytrzymać kilka minut.

Tego typu gadżet ma ułatwiać życie rodzicom i chronić malucha, ale jak wszystko wymaga rozsądku. Dlatego nadaje się on tylko do doraźnego stosowania i bardzo krótkookresowo. Po wejściu do samochodu lub budynku od razu odkrywamy dziecko. W wersji, którą uszyłam specjalnie nie robiłam żadnego zapięcia z przodu, bo nawet jak troszkę deszcz nakapie na nóżki to się przecież jeszcze nic takiego strasznego dziecku nie stanie 😉

Ażurowy kocyk robiony na drutach – prezent od babci

Tym razem nie moje dzieło, ale tak bardzo mi się podoba ten kocyk, że muszę go Wam pokazać.  Kocyk zrobiła moja mama dla swojej najmłodszej wnuczki 🙂

Kocyk został zrobiony na drutach  z włóczki z domieszką wełny.  Mogłoby się wydawać, że wełna w lipcu to nie najlepszy wybór, ale nie cały lipiec mamy 30 stopni 😉 Sprawdza się doskonale bo jest z jednej strony ciepły a z drugiej strony , z racji ażurowego wzoru, bardzo przewiewny.

Ażurowy wzór jest bardzo delikatny, sprawia wrażenie misternej koronki i przez to zrobienie takiego kocyka jest niesamowicie pracochłonne.  Dobrze, że nie muszę własnymi rękami wykonywać wszystkich moich pomysłów i jest podział umiejętności w rodzinie. Zamówiłam sobie różowy kocyk, ażurowy, we wzór z liści, który miałby nierówny brzeg, aby był efekt jakby te liście były na brzegu kocyka. Czyż można lepiej spełnić oczekiwania klienta 😉

Tort z pieluch to prezent na Baby Shower od najfajniejszych dziewczyn z mojego osiedla :* wykonany przez Ewę Grześkiewicz, która swoją drogą robi cuda na szydełku! 


 

Pikowany kocyk i śpioszko-sukienka

Jako, że Trzeci Bąbel ma być dziewczynką odrobina różu zawitała w nasze progi. No dobra, prawie wszystko jest różowe…

Kocyk z podwójnej pikowanej dresówki będzie nieco chłodniejszy na lato niż te z polarem czy minky.

I znów inspiracja Pinterestem: śpioszko-maxi sukienka ułatwiająca przewijanie 🙂 Do fotelika samochodowego się nie nadaje, ale na spacer w gondolce już jak najbardziej. Wynalazek ten jeszcze nie został przetestowany jako, że modelka jeszcze nie przyszła na świat, ale intencją jest aby nóżki były całe zakryte.  Gumka ma za zadanie przeciwdziałać wykopywaniu się.  Model jest bardzo obiecujący, jak się sprawdzi to pokuszę się o uszycie większej ilości sztuk 🙂

Dywanik z pomponów

Dywanik z pomponów to świetny sposób na wykorzystanie resztek włóczek, które często zalegają u nas, mamy czy babci 😉
Ja korzystałam z przepastnych zapasów mojej mamy, które żeby zużyć  to trzeba by zrobić dywan o powierzchni 1 hektara 😉

Kilka odcinków serialu i powstało około 120 pomponów

Tutorial jak wykonać taki dywanik można znaleźć np. TU

Elegancki sweterek z pikowanej dresówki

Jak zobaczyłam na blogu dresówka.pl tutorial na taki sweterek to w 30 sekund tę pikowaną dresówkę miałam w koszyku. W szyciu jestem bardzo początkująca i to był jeden z trudniejszych projektów, który i tak teraz leży i czeka na chłodniejsze dni 😉

Swoją drogą polecam blog dresówka.pl dla początkujących pasjonatów szycia. Bardzo przystępnie wszystko wytłumaczone i można znaleźć wiele prostych projektów, od których można zacząć przygodę z szyciem ale też wiele się nauczyć.

Nakrapiane obrazy

Szara ściana w sypialni nad łóżkiem na wprost drzwi, co by tu powiesić…

Chciałam coś delikatnego, żeby nie drażniło mnie za każdym razem gdy wchodzę do środka.

Szukałam, szukałam i nic mi nie pasowało – albo wizualnie albo cenowo.
Co w takiej sytuacji? Namalowałam je sama 😉 Choć z malowaniem nie ma to za wiele wspólnego, bo pędzel kartki chyba ani raz nie dotknął.
Farbki plakatowe w kolorze: niebieskim, fioletowym i zielonym rozcieńczyłam z wodą i stonowałam szarym kolorem. Następnie włochatym pędzlem nakrapiałam kartkę.
Wiszą już pół roku i jeszcze mi się nie znudziły 🙂

Ramki z passepartout z Leroy Merlin.

Tipi

Dzieci od zawsze lubiły kryjówki – oczywiście ja też! Robiłam je z krzeseł i kocy jak pewnie reszta innych dzieciaków w latach 90′.  Nie dziwi mnie zatem ze Tipi zyskało taką popularność.

Powstała nowa świecka tradycja ze na drugie urodziny Bąbla matka robi prezent (lub jego część) własnym rękami 🙂 Pierwszy Bąbel dostał książeczkę sensoryczną, ale po półtora roku zabawy już nie nadaje się na widok publiczny 😉 Drugi Bąbel dostał Tipi, ale kryjówkę ma cała rodzina. Szerokość 1,1 metra pozwala się schować całej cztero i pół osobowej rodzince:)

Zasady konstrukcji poznałam na Eiti Blog. Wymiary i wykrój dostosowałam jednak do wielkości dostępnego kąta.

Tkanina bawełniana z Drecotton